Wpisy

  • wtorek, 30 lipca 2013
  • piątek, 12 lipca 2013
    • Osiołkowi w żłoby dano, czyli za dużo batystowego szczęścia...

      Zresztą nie tylko w batyst u mnie ostatnio obrodziło, ale też w głowie mam tyle schematów i wykrojów, że życia chyba nie starszy na ich realizację.

       Ale od początku.

       

      Dostałam niedawno od Teściówki dwa kupony materiału. Takie na teraz akurat, bo to cieniutki batyst. Jeden to granatowa łączka (dwa kawałki 1,2 m i 1,5 m):

      Szkoła Szydełkowania

       

      Drugi to też łączka, ale biała w czarne drobne kwiatuszki (1,5 m):

      Szkoła Szydełkowania

       

      Po raz 153456556342143 usiadłam do wszystkich gazet z wykrojami. A jest tego trochę, oj jest. Wypisałam sobie wszystkie projekty, które mogłabym z tych materiałów zrealizować. Na granatowy nadaje się, bagatela, 11 wykrojów, na biało-czarny, lepiej, bo tylko 4. Ale jak tu wybrać? Który jest ten jeden-jedyny? Wybrać trudno, a lato w pełni. Coś czuję, że jak teraz się za to nie wezmę, to w tym roku gotowych ubrań już nie będę miała okazji założyć. Tylko że wybór taaaaki trudny.

      Szkoła Szydełkowania

       

      A żeby było jeszcze śmieszniej, muszę też już powoli myśleć o schemacie na top z niebieskiej bawełny. Za chwilę skończę białą tunikę, a następny w kolejce właśnie niebieski top. Ma być ażurowy, bo nie za dużo mam tej bawełny i była strasznie droga. No a skoro ażurowy, to też letni, więc też muszę się śpieszyć, żeby zdążyć jeszcze założyć.

       

      I tak sobie wertuje internet, moje gazety i encyklopedię ze wzorami, ale nadal jestem w punkcie wyjścia. Co chwilę trafiam na ciekawe wzory, jeden ładniejszy od drugiego. I znowu wybór taaaaki trudny. Może pomożecie? Który wybrać?

      Szkoła Szydełkowania

       Szkoła Szydełkowania

       Szkoła Szydełkowania

       Szkoła Szydełkowania

       Szkoła Szydełkowania

       Szkoła Szydełkowania

       I chyba ten ostatni to będzie nasz następny tutorial. niby wszystko ładnie jest rozrysowane, ale nie wszyscy pewnie będą wiedzieli, jak się do tego wzoru zabrać. Dlatego już zaczynam przygotowywać wskazówki krok po kroku, bo schemat jest tego wart.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      piątek, 12 lipca 2013 09:01
  • czwartek, 11 lipca 2013
    • I znowu Irlandia, i znowu koronka, i znowu nauka

      Na fali posta o koronce irlandzkiej, zaczęłam szukać nieco więcej informacji na ten temat. Tym razem postanowiłam jednak najpierw zacząć od teorii, żeby potem w czasie dziergania znowu nie myśleć, co z czym i dlaczego.
      No i kiedy tak szukałam tej teorii, trafiłam gdzieś (czyt. nie wiem gdzie, nie mogę znaleźć tej strony znowu) na historię powstania Irish Crochet. Dzisiaj na hasło: "Irish Crochet history" trafiłam na stronę wikipedii. Okazuje się, że koronka irlandzka wzięłam swą nazwę od biednych irlandzkich rodzin, które szydełkując, zarabiały na życie w najtrudniejszych czasach XIX w.



      Wiele z Was pisze na blogach, że gdyby nie youtube, to do dzisiaj nie wiedziałoby, jak chociażby trzymać szydełko w dłoni. Ja to bogactwo odkryłam nieco później. Szydełkować się nauczyłam sama, a filmiki zaczęłam oglądać, jak już szukałam czegoś konkretnego.

      Dlatego i przy szukaniu teorii o koronce irlandzkiej tam zajrzałam. Pół dnia spędziłam na obejrzeniu wszystkich filmików przedstawiających tworzenie tego kwiatka:


       

      Obejrzałam je od pierwszego do ostatniego. I mogę powiedzieć, że to mi było potrzebne.

      Teraz już wiem, że wcale nie muszę robić całego elementu z jednej nitki, mogę ją uciąć i zacząć dzierganie w innym miejscu. Dowiedziałam się też, jak zastępować oczka łańcuszka zwykłymi nitkami.

      I, niestety, dowiedziałam się też, że cała ta koronka jest bardzo skomplikowana. Bo nie zawsze wiadomo, gdzie należy zacząć i co po kolei robić, nie zawsze jest to na schemacie wyraźnie pokazane. A jeszcze łączenie elementów za pomocą siatki. To już w ogóle wyższa szkoła jazdy. Sami zobaczcie:

       

       

      Na pintereście zaczęłam zbierać schematy do Irish Crochet. Jest ich w sieci naprawdę sporo. Jedne mniej skomplikowane, inne nieco bardziej. A jak uda mi się znaleźć taki dobrej jakości i z zaznaczonymi strzałkami i kierunkiem dziergania, to już w ogóle jestem przeszczęśliwa.

       

      Szkoła Szydełkowania

       

      Tak rozrysowane strzałki naprawdę bardzo pomagają. Bo gdybym miała robić ten listek, tylko z prawego schematu, to hmmm... pewnie za pierwszym razem by się to nie udało.

      I musicie zdawać sobie sprawę, że to powyżej, to był naprawdę prosty schemat. Sprawdźcie to:

       

      Szkoła Szydełkowania 

       

      Jeszcze trochę wody w Nilu upłynie, zanim bez wahania usiądę do tak skomplikowanych motywów. Ale gotowe, zrobione z nich rzeczy są tak piękne, że będę się starała nadgonić braki jak najszybciej.

       

      Wpadłam po uszy w irlandzką gorączkę, wzięło mnie i odpuścić nie chce.

       

      ***

      A teraz chwila refleksji nad mym marnym losem. No bo tak.

      W tej chwili robię dwie rzeczy na raz. Firankę i tunikę. Obie weszły już w fazy finalne. Tzn. jeszcze tylko kilka machnięć szydełkiem i koniec. Ale zauważyłam, że im bliżej końca, tym coraz mniej chętnie do nich siadam.

       

      Najpierw pomyślałam, że tak mi się je dobrze robi, że chcę trwać w tym stanie jak najdłużej, dlatego odsuwam moment zakończenia. Ale wczoraj dotarło do mnie coś jeszcze.

       

      Ja po prostu boję się, jaki będzie rezultat tej mojej dłubaniny. Czy efekt będzie taki, jaki zakładałam na początku. Czy tunika będzie na mnie dobrze leżała, czy firanka będzie się do tej sypialni w ogóle nadawała? A co jeśli się okaże, że to co właśnie skończyłam, nad czym tyle czasu przesiedziałam, nadaje się tylko do sprucia? (a prucia przecież nie lubimy, oj nie lubimy).

       

      I piętrzą się już kolejne włóczki na kolejne projekty. W głowie pomysłów tysiąc albo i milion na to, co następne będzie dziergane. Ale przecież jak nie skończę jednego, to za następne nie mam się co brać.

       

      I w taki to sposób w głowie milion pomysłów, a nic niezrealizowane... Eh, trudne jest życie.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      czwartek, 11 lipca 2013 08:07
  • środa, 10 lipca 2013
    • Uczę się amigurumi. To może być ciekawa przygoda

      Przyznam, że o amigurumi dowiedziałam się całkiem niedawno. Ale od pierwszego wejrzenia zakochałam się w tych stworkach i sama chciałam spróbować. Tylko że się bałam, (wciąż się boję), że to za trudne, że nie dam rady, że to, że tamto. A w myślach już widziałam, jak obdarowuję własnoręcznie zrobionymi maskotkami wszystkie dzieci w rodzinie.

      Bo kto z Was nie chciałby mieć w swoim dorobku takich cudowności. (po kliknięciu na obrazek, przeniesiecie się na stronę, z której dany obrazek pochodzi).

       

      Szkoła SzydełkowaniaSzkoła Szydełkowania

       Źródło:
      http://amigurumiaskina.blogspot.com.es/2013/06/amigurumi-angelina-ballerina-orgu.html
      http://happyamigurumi.blogspot.be/2013/05/new-teddy-bear-pdf-pattern.html

      Szkoła SzydełkowaniaSzkoła Szydełkowania

       Źródło:
      http://sachsenrose.blogspot.nl/2011/10/verschiedenes-gewerkelt.html
      http://www.pepika.com/pattern-amigurumi-fox.html

      Szkoła SzydełkowaniaSzkoła Szydełkowania

       Źródło:
      http://babsiehook.blogspot.de/
      http://amigurumibb.wordpress.com/2013/05/03/talking-angela-free-amigurumi-pattern/

       

      Ta biała kocica mnie urzekła. A jeszcze jest do niej wzór! No jak tu nie spróbować?

      No i wczoraj wreszcie wzięłam szydełko do ręki z zamiarem zrobienia swojego pierwszego w życiu amigurumi. I jak to u mnie zwykle bywa, zamiast od teorii, zaczęłam od praktyki. Czyli wyszła wielka biała kupa. O taka właśnie:

      Szkoła Szydełkowania

       

      To coś zostało zrobione kordonkiem Cable 5 na szydełku 1,0 mm, a wypchane, ekhm... płatkami kosmetycznymi (no co, niczego innego nadającego się nie miałam w domu, a musiałam wypchać już, teraz, natychmiast).

      Przyznacie, że nieciekawie to wygląda. Też jestem tego świadoma, dlatego zaczęłam szukać stron, które w prosty sposób opisują, na czym ta zabawa polega.

      A znalazłam takie:
      Co zrobić z resztek włóczki? Pomysł 11 – amigurumi (25 wzorów):
      (http://yadis.pl/270/co-zrobic-z-resztek-wloczki-pomysl-11-amigurumi-25-wzorow.html)


      Amigurumi – jak zacząć?
      (http://takosan.pl/dp/amigurumi/jak-zaczac/)

      Wybór odpowiedniej włóczki
      (http://takosan.pl/dp/amigurumi/wybor-wloczki/)


      Amigurumi - to proste!
      (http://craftypantki.blogspot.de/2011/03/amigurumi-to-proste.html)


      Co to jest amigurumi?
      (http://srebrnaagrafka.pl/artykuly/co-to-jest-amigurumi)


      Jak widać, nawet polski internet pełen jest pomocnych artykułów. Nic, tylko robić. O tak, to naprawdę będzie ciekawa przygoda. 

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      środa, 10 lipca 2013 09:04
  • wtorek, 09 lipca 2013
    • Szydełkowa firanka do sypialni, cz. 5

      Firanka wstępuje powoli w stadium finalne. Zaczęły się właśnie ostatnie romby, po nich ostatni rząd motywów i będziemy próbować doprowadzić to-to do stanu godnego zawieszenia w sypialni.

      Na razie jest pomiętolona jak nie wiem co i trochę przyprawia mnie to o dreszcze. Mam nadzieję, że po namoczeniu będzie się trochę efektowniej prezentować.

      Fotka cyknięta telefonem, więc nie jest pierwszej urody. Ale skoro już jest fotka, to relacja musi się na blogu pokazać.

      I przyznam szczerze, że im bliżej końca, tym coraz wolniej praca mi idzie. Jakbym nie chciała jej kończyć i odsuwam to ukończenie w czasie. To chyba znak, że dobrze mi się ją dzierga.

      No i kot oczywiście na posterunku, na niego zawsze można liczyć. Tym razem do pomocy wziął swoją ulubioną myszkę.

      Szkoła Szydełkowania

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      wtorek, 09 lipca 2013 08:43
  • poniedziałek, 08 lipca 2013
    • O tym, jaka to ze mnie ofiara losu - "uszyłam" torbę na zakupy

      Słowo "uszyłam" w tytule jest w cudzysłowie, bo wyglądało to raczej na rodzenie torby, a nie szycie, takie to były męczarnie.

      A ofiarą losu jestem dlatego, że miała to być nauka, a sama sobie wymyśliłam projekt i wybrałam do niego materiały, które należą raczej do tych trudnych do uszycia.

      Projekt rodził się tak:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Na zdjęciu widać pokreślone szkice, wyliczenia, ile będzie potrzeba materiału na tę moją wizję. I listę z zakupami, którą tworzyłam w tym samym czasie. Ale na zdjęciu widać także coś, co za chwilę (czyt. jakieś 2-3 doby), miało stać się podstawą i główną ozdobą mojej torby. Tak, tak, uważni już wiedzą. Jest to ten sam motyw, który wystąpił w piątkowym poście: Zakładka, co może być też czymś innym, czyli tutorial na całego  (na zdjęciu w fazie blokowania).

      No i jak już to sobie wszystko rozrysowałam, przyszedł czas na wybieranie materiałów. Okazało się, że niemal wszystko, co mam w domu, nie nadaje się na torbę, a już na pewno nie na torbę na zakupy. Z dwoma malutkimi wyjątkami. Zielone "coś" (z którego niedawno szyłam bluzeczkę i do tej pory jeszcze jej nie wykończyłam) i czarna niby-skóra (która miała być na spódnicę, a jest jej na tyle dużo, że stwierdziłam, że odetnę ociupinę na tę torbę.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Z racji że materiału jednego miałam resztki, a drugi miał starczyć jeszcze na spódnicę, musiałam kroić oszczędnie, bardzo oszczędnie.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Po wykrojeniu wszystkich części, doszłam do wniosku, że zielonego starczyłoby z powodzeniem na jeszcze jedną torbę (teraz niemal mam pewność, że do tego raczej nie dojdzie). A czarny? Wtedy byłam pewna, że spódnica będzie z niego jak marzenie.

      Tu przygotowane wszystkie części składowe. Wystarczy to dobrze pozszywać. Z tym że to "wystarczy" wypowiedziałam w złą godzinę.

      Szkoła Szydełkowania

       

      A to dlatego, że nie zdawałam sobie sprawy, że to skóro-coś będzie odmawiało współpracy, nawet przy najmniejszym podsunięciu pod igłę. Byłam pewna, że moja stopka z górnym transportem da temu radę. Nie dała. Stopki teflonowej nie mam, tak samo brak stopki z rolką. Nic, tylko się rozpłakać. Dobrze, że chociaż igłę specjalną do szycia skóry kupiłam jeszcze w polskiej pasmanterii.
      Zaczęłam jednak główkować, jakby tu sobie poradzić w inny sposób. I w pewnym momencie na warsztacie miałam coś takiego:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Ale to jednak nie to. Klamerka szybka poszła w odstawkę, bo strasznie obciążała materiał. Taśma zaś sama się odklejała i nie trzymała materiałów w jednym miejscu. Zdołałam w taki sposób przeszyć tylko łączenie zielonego z czarnym.

      Szkoła Szydełkowania

       


      I to były przedostanie chwile jako takiego spokoju.
      Ostatnie zaś skończyły się, kiedy przyszło zszywać boki torby. Zielone jakoś poszło. Ale kiedy miałam zacząć zszywać czarne... To niech tylko sąsiedzi się cieszą, że mięsem rzucałam jedynie w myślach. Czarna rozpacz mnie dopadła. Ciągnęło się to to. Wyskakiwało spod igły, marszczyło się, przesuwało. I taka byłam zła, że nawet zdjęć nie robiłam, bo przyznać trzeba, że tej tragedii nie należało uwieczniać.
      Wszędzie czytałam, że skóry raz przeszytej nie powinno się pruć, bo zostają ślady po igle. Mnie uratowało jedynie to, że projekt przeszycia zakładał ścieg francuski, czyli wszystkie dziurki miały szansę się ukryć. Więc prułam, a co. Dwa razy nawet. Zanim nie wpadłam na inny pomysł.
      Przeszyłam skórę razem z papierem, takim zwykłym, jak z drukarki. Podłożyłam go pod spód, drugą warstwę dałam na wierzch. I to mnie uratowało, a razem ze mną uratowało torbę, sąsiadów, kota, męża. I pewnie z tysiąc niewinnych istot.

      Poniższe zdjęcie przedstawia już etap drugiego szycia. Tutaj poszło łatwiej, bo skóro-coś od lewej strony ma powłokę jakby z materiału.

      Szkoła Szydełkowania

       

      A jak już zszyłam korpus, to przyszedł czas na uszy. I poszłam na łatwiznę. Tzn. może inaczej, gdybym nie poszła na łatwiznę, to pewnie znowu rwałabym włosy z głowy. A mój sposób jest taki. Założyłam stopkę do ściegu owerlokowego, a igłę ustawiłam lekko lewo (ważne, żeby nie była na środku, bo wtedy mogłaby się złamać o tę stopkę).

      W efekcie otrzymałam najprostszy ścieg w moim życiu (jak dotąd).

      Szkoła Szydełkowania

       

      Jak już zszyłam uszy i przyszło do zrobienia poniższego zdjęcia, zdałam sobie sprawę, że tak walczyłam ze skórą, że zapomniałam wszyć w torebkę to, co miało być najważniejszą jej ozdobą.

      Szkoła Szydełkowania

       

      No to przyszyłam motyw ręcznie, nie było innego wyjścia.

      Szkoła Szydełkowania

       

      I kolejna niespodzianka. Przyszycie uszu do korpusu torby. Tutaj na razie przyczepione szpilkami i lekko przeszyte, żeby nie uciekały. Ale to właśnie w tym momencie zdałam sobie sprawę, że moja maszyna nie da rady tego przeszyć. Niby materiał nie jest zbyt gruby, ale narobiło się tych warstw tyle, że zaczęłam znowu zgrzytać zębami, czy dam radę.

      Szkoła Szydełkowania

       

      I dałam radę, ale niestety, w newralgicznych punktach, tj. przy uszach i na zszyciu boków, musiałam ręcznie kręcić pokrętłem. Materiał nawet nie chciał się wsunąć po stopkę.

      Uff, ale w końcu się udało. Oto rezultat. W sumie zgodny z założeniami "projektantki". Tylko efekt okazał się mało zakupowy. Szkoda jej na zakupy.

      Szkoła Szydełkowania

      Szkoła Szydełkowania

       I zbliżenie na detal.

      A co do losów pozostałej niby-skóry. To nie wiem, ile i czego byście musieli mi dawać, żebym znowu do tej niby-skóry usiadła.

      PS. Torba powstała w ramach Letniej Akademii Szycia organizowanej przez portal jakuszyc.pl. To pierwsze zadanie. Zgłosiłam się, bo muszę w końcu nauczyć się podstaw. Zapraszam do oglądania galerii pozostałych uczestniczek. We wrześniu będziecie mogli głosować na najlepsze prace, ale z tym to ja się jeszcze Wam przypomnę.:)))) 

  • niedziela, 07 lipca 2013
    • Pięć panienek ze Strasbourga, czyli Szkoła Szydełkowania na wakacjach

      Wczorajsza sobota, była pierwszym dniem ciszy od utworzenia Szkoły Szydełkowania.
      Dzisiaj więc wypada, by notka była podwójna. Na początek pochwalę się czymś, co rośnie, a koniec coraz bliższy, a potem powiem, co robiłam, jak mnie tu nie było.

      Wczoraj na blogu miała pojawić się wreszcie tunika z akrylu, bo robię ją, a właściwie dłubię wciąż i bez przerwy, a koniec już prawie widać. Przez różne projekty, które relacjonowałam tutaj, tunika rosła ostatnio w żółwim tempie. Ale dzisiaj jest już po pierwszej przymiarce. Tył wyrównał się z przodem, więc nastąpiło robocze szycie pierwszą nitką, jaka tylko wpadła mi pod rękę. A że był to żółty kordonek, to akurat tym łączeniem nie będę się chwalić.

      Pochwalę się tylko, że się w nią mieszczę. Tzn. nie trzeba pruć i poszerzać. Trochę tylko za dużo zrobiłam tego ściegu ścisłego, który ma zasłaniać to, co we mnie najważniejsze. Ale i z tym sobie, mam nadzieję, poradzę, wszywając nieco boki i dopasowując tunikę do mojego podpiersia.

      A tak się całość dumnie prezentuje, na razie tylko na podłodze.

      Szkoła Szydełkowania

       

      A tutaj dowód na to, że są już dwie warstwy, tzn. przód i tył. I obie te warstwy weszły już w finalny etap, czyli są przerabiane "falami dunaju w 3D"

      Szkoła Szydełkowania

       

      ***
      Informacja dla niecierpliwych - teraz będzie o tytułowych panienkach ze Strasbourga.

      Nigdy nie myślałam, że kiedyś powiem, czy też napiszę takie zdanie: w piątek po obiedzie wyskoczyliśmy na chwilę do Francji. To był nasz pierwszy raz i baliśmy się bardzo, bo nie znamy języka. Ale spodobało się nam tak bardzo, że w sobotę chcieliśmy znowu. Tym razem wybraliśmy Strasbourg, bo jest blisko, jest Ikea i w ogóle naczytaliśmy się, że jest piękny.

      Dziś zmęczona i z pęcherzami na stopach jestem pewna, że była to wspaniała wycieczka. Po Rzymie, Strasbourg stał się kolejnym miastem, do którego muszę jeszcze kiedyś wrócić.

      A co do tych panienek. To jak już byłam tak blisko Ikei, to musiałam wejść. I wyniosłam z niej prawdziwą zdobycz.
      Właśnie pięć panienek. Nie jestem w stanie zrobić zdjęcia całości. Bo ukroiłam sobie cały motyw na 150 cm szeroki i 144 cm długi. A na nim piękne plażowiczki.

      Mąż zażyczył sobie nową, mocną, pojemną torbę na zakupy i ma nadzieję, że przynajmniej dwie wyjdą. A ja w duszy płaczę, bo żal będzie ciąć takie cudo.

       

      Szkoła Szydełkowania

       

      I na koniec obrazek ze Strasbourga.
      Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję choć na chwilę tam pojechać, to lećcie jak w dym, bo warto. Piękna dzielnica Petite France i katedra Notre Dame to coś, czego nie zapomnicie.

      Ja wybrałam się w nowych sandałkach, leczę więc teraz pęcherze na stopach. Ale je wyleczę i zapomnę, ale wspomnienia z miasta zostaną. I zdjęcia też zostaną. Pewnie jeszcze do wielu wspaniałych rzeczy nie dotarliśmy, ale to nie było nasze ostatnio słowo. Strasbourgu, wrócimy na pewno!
      

      Szkoła Szydełkowania

       

       Szkoła Szydełkowania

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      niedziela, 07 lipca 2013 17:12
  • piątek, 05 lipca 2013
    • Zakładka, co może być też czymś innym, czyli tutorial na całego

      Wczoraj na facebooku chwaliłam się, że znowu sięgnęłam po motyw zakładki z powitalnego posta. Tamten motyw już skończyłam. Nadal jednak nie mogę powiedzieć, co z niego będzie. Jak się uda, czyt. jak się wyrobię, to dzisiaj skończę całość, a jutro tę całość zaprezentuję. Jak się nie uda dzisiaj, to całość się trochę przesunie, ale będzie na pewno.

       

      Szkoła Szydełkowania

       

      No, a dzisiaj o czym? Właśnie o motywie zakładki. Przy czym może on być nie tylko zakładką, ale też pionowym motywem sukienki czy tuniki. Wszystko zależy od naszej wyobraźni.

      Jeszcze raz zamieszczam schemat, nad którym pochylimy się, zanim rozpoczniemy pracę.

       

      Szkoła Szydełkowania

       

      Ponto Baixissimo - oczko ścisłe
      Corrente - oczko łańcuszka
      Ponto Baixo - półsłupek
      Ponto Alto Duplo - słupek podwójnie nawinięty
      Inicio - rozpoczęcie robótki

      I teraz analiza schematu, czyli na co powinniśmy szczególnie uważać.

      Zwróćcie uwagę na cyferki, które pokazują nam kolejno które rzędy należy przerabiać po sobie. To spore ułatwienie, zwłaszcza w tym schemacie. Po skończeniu każdego rzędu robótki, całość będziemy obracać tak, by móc robić następny rząd. Pamiętamy - robótkę obracamy od prawej strony do lewej, zgodnie z ruchem wskazówek zegara.
      Każdy "wachlarzyk" składa się z: łuku z oczek łańcuszka, podwójnych słupków, podwójnych słupków na przemian z oczkami łańcuszka oraz półsłupków bez narzutu na przemian z oczkami łańcuszka. Każdy rząd składający się ze słupków zaczynamy oczkami łańcuszka na wysokość słupków. W pierwszym rzędzie są to 4 oczka, w następnym 5.
      Najtrudniejsze miejsca to łączenia poszczególnych wachlarzyków, sposób ich porzerobienia wytłumaczę, kiedy dojdziemy do tych miejsc. 
      Zgodnie ze schematem robimy: pierwszy wachlarzyk, drugi i trzeci, a potem już tylko powtarzamy trzeci, odpowiednio go zaczepiając o poprzednie.

      I ruszamy.

      Robimy łańcuszek z 11 oczek i zamykamy okrążenie wbijając się w pierwsze oczko. Następnie robimy kolejne 4 oczka łańcuszka.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Robimy 12 słupków podwójnie nawiniętych szydełko przekładamy przez środek okrążenia z oczek łańcuszka.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Obracamy robótkę i robimy pięć oczek łańcuszka, a potem na przemian 1 słupek podwójny, 1 oczko łańcuszka. Słupki wkłuwamy, nie opuszczając żadnego oczka poprzedniego rzędu. Słupków ma być 12, na końcu jako ostatni ma być słupek przerobiony przez oczko łańcuszka niższego rzędu. Dzięki temu, że na każdy słupek przypadało 1 oczko łańcuszka, wachlarz się powiększa.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Znowu obracamy robótkę. I teraz uwaga, bo na schemacie jest to niezbyt dobrze oznaczone. Najpierw robimy 1 oczko łańcuszka. Następnie półsłupek bez narzutu wbity w drugie oczko, licząc od szydełka, czyli powinno być wbite w pierwszy słupek. Potem robimy 2 oczka łańcuszka i 2 półsłupki bez narzutu, nie opuszczając żadnego oczka poprzedniego rzędu. 
      W praktyce wygląda to tak, że robimy na przemian 2 oczka łańcuszka, 2 półsłupki, 2 oczka łańcuszka itd. Dla ułatwienia dodam, że pierwszy półsłupek z pary powinien być wkłuwany zawsze w oczko łańcuszka poprzedniego rzędu. Rząd kończymy półsłupkami. I znowu nie opuszczaliśmy żadnych oczek poprzedniego rzędu, dlatego wachlarzyk się powiększa.
      Mamy pierwszy wachlarzyk w całości:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Rozpoczynamy następny.
      Robimy 7 oczek łańcuszka (które będą podstawą do następnego rzędu) i zamykamy ten łuk, wbijając szydełko najlepiej przez dwie nitki w okolicach podstawy górnych słupków z poprzedniego wachlarzyka. Starałam się pokazać to na zdjęciu. Na szydełku są teraz 3 pętelki, ponieważ pierwsza pochodzi od oczek łańcuszka dopiero co przerabianych, a dwie następne to miejsce, w którym łącze wachlarzyki ze sobą. Teraz zrobię narzut i przerobię wszystkie 3 pętelki razem.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Odwracamy robótkę i robimy 4 oczka łańcuszka.

      Szkoła Szydełkowania

       

      A następnie znowu robimy 12 słupków podwójnie nawiniętych.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Odwracamy robótkę, robimy 5 oczek łańcuszka, a następnie 12 słupków podwójnych. Ale, żeby nie było zbyt prosto, podstawę ostatniego słupka próbujemy zahaczyć o okrążenie z oczek łańcuszka poprzedniego wachlarzyka. Najpierw robimy dwa narzuty, wbijamy szydełko w słupek niższego rzędu, znowu wbijamy szydełko, ale w okrążenie z oczek łańcuszka poprzedniego wachlarzyka, robimy narzut i robimy oczko ścisłe. Dopiero po tym przerabiamy pętelki z narzutu. Tak to mniej więcej u mnie wygląda.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Wachlarzyk kończymy podobnie, jak pierwszy i zaczynamy następny zgodnie z opisami wcześniejszymi. Dochodzimy do momentu ze zdjęcia poniżej. Czyli w trzecim wachlarzyku mamy przerobione oba rzędy słupków. Teraz musimy połączyć trzeci wachlarzyk z pierwszym. Łączenie będzie poprowadzone w miejscu, w którym na zdjęciu znajduje się główka szydełka, tj. przez pikotek przed czwartym słupkiem pierwszego wachlarzyka. Widzicie to? 

      Szkoła Szydełkowania

       

      W to miejsce właśnie wbijamy szydełko i przerabiamy oczko ścisłe.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Odwracamy robótkę i przerabiamy rząd do końca. I teraz powtarzamy trzeci wachlarzyk aż do osiągnięcia pożądanej długości motywu.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Wczoraj robiłam z białego Cable 5 na szydełku 1,00 mm. Dziś specjalnie na potrzeby tego tutorialu wzięłam moją ulubioną ostatnio niemiecką bawełnę i szydełko 3,00 mm. Tak wygląda porównanie rezultatów.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Białe zostanie wykorzystane jeszcze dzisiaj. Niebieskie, kto wie, pewnie sprute na potrzeby kolejnego tutorialu.

      Szczegóły wpisu

      Komentarze:
      (0)
      Tagi:
      Autor(ka):
      perfidnyobibok
      Czas publikacji:
      piątek, 05 lipca 2013 09:44
  • czwartek, 04 lipca 2013
  • środa, 03 lipca 2013
    • Wbijamy szydełko w tylną nitkę... Ale co to w ogóle jest tylna nitka?

      Najpierw będzie instrukcja, a potem trochę historii.

      Załóżmy, że szydełkujemy w rzędach. Od góry nasza robótka wygląda mniej więcej tak.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Pętelki w rzędach układają się na kształt litery "V". Ja pokazałam tutaj drugi rząd, ale dokładnie tak samo wygląda pierwszy rząd z oczek łańcuszka, bo właśnie oczkami łańcuszka zawsze rozpoczynamy robótkę. I zawsze szydełkujemy od prawej do lewej, ale to mam nadzieję, jest jasne.

      I teraz tak: podczas przerabiania oczek możemy szydełko wbijać pod obie nitki oczek poprzedniego rzędu, czyli wbijać je pod całą literę "V". Możemy także wbijać szydełko w jedną wybraną nitkę w zależności od tego, jaki efekt chcemy uzyskać.

      Najpierw przekonamy się, co uzyskamy, gdy szydełko wbijemy pod obie nitki, czyli w taki oto sposób:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Widzimy, że cała litera "V" tworząca oczko poprzedniego rzędu jest nad szydełkiem. Teraz nastąpi narzut i przeciągnięcie nitki, na szydełku będą znajdować się dwie pętelki, które zostaną przerobione z kolejnym narzutem.

      Ja od razu przerobiłam dwa rzędy, żeby pokazać, jak układają się przerobione w taki sposób oczka.

      Szkoła Szydełkowania

       

      Nie patrzymy na brzegi, bo one nie są ważne (a trochę przy nich namieszałam). Patrzymy na rzędy 1 i 2. I nie widzimy niczego szczególnego, prawda? Oczka układają się płasko, prawie nie widać granicy pomiędzy poszczególnymi rzędami. A sama robótka jest praktycznie dwustronna, tzn. prawie taka sama od lewej i prawej strony. Nie wierzycie? Oto dowód:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Przechodzimy teraz do drugiego sposobu prowadzenia szydełka. Po cichu dopowiem, że do mojego ulubionego. Co się stanie, gdy szydełko wbijemy tylko w jedną, tylną nitkę? Czyli w taki sposób:

      Szkoła Szydełkowania

       

      A oto rozwiązanie zagadki. Tym razem wbijając szydełko tylko w tylną nitkę przerobiłam trzy rzędy mojej próbki pokazowej, żeby lepiej przedstawić efekt. Oto i on:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Teraz patrzymy na rzędy od 3 do 5. Nie widać różnicy? To zobaczcie, co się dzieje pod innym kątem:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Otrzymaliśmy bardzo wyraźnie oddzielone rzędy. Moja próbka nabrała trzeciego wymiaru, rzędy na przemian są wypukłe i wklęsłe.

      Takie przerabianie oczek stosuje się najczęściej w koronce irlandzkiej, właśnie po to, by motywy nabrały pięknych wypukłości. A ja w taki sposób przerabiam tunikę z białego akrylu


      No i zostało nam jeszcze wbijanie szydełka w przednią nitkę oczka. Robi się to tak:

      Szkoła Szydełkowania

       

      A po przerobieniu trzech rzędów wygląda to tak:

      Szkoła Szydełkowania

       

      Podziwiamy rzędy od 6 do 8. I widzimy, że znowu granice pomiędzy rzędami są wyraźniej zaznaczone, jakby poziomą kreską z nitki. Jednak w tym wypadku wypukłości są mniejsze niż poprzednio. Jeszcze rzut oka na drugą stronę.
      

      Szkoła Szydełkowania

       

      A po co takie podstawy? Bo po pierwsze - jesteśmy przecież w Szkole Szydełkowania, a tutaj każdy znajdzie coś dla siebie, początkujący również, a może nawet i przede wszystkim. A pod drugie... I tu właśnie przechodzimy do historii obiecanej na początku.

      Onegdaj, gdy zaczynałam naukę szydełkowania (przypominam, sama - bez nauczyciela i internetu), korzystałam tylko z archiwalnej Burdy, w której pokazano, że szydełko należy wbijać w tylną nitkę. Przyjęłam tę wiedzę z charakterystyczną dla siebie naiwnością, nawet nie próbując innych rozwiązań. Po latach, gdy chciałam znowu polubić się z szydełkowaniem, zajrzałam do netu i nagle się okazało, że dziewczyny na filmikach na youtubie wbijają szydełko pod obie nitki. Przestraszyłam się wielce, że wszystko, co do tej pory wydziergałam, zrobiłam źle. Na szczęście po jakimś czasie (chyba cały dzień się martwiłam, że jestem nieukiem i gamoniem) okazało się, że są różne sposoby prowadzenia szydełka podczas przerabiania oczek. I to mnie uratowało, a wraz ze mną kilkanaście moich mniej lub bardziej udanych serwetek i motywów.

      Ale do sedna. Tę instrukcję i tę historię zamieściłam po to, by kiedyś ktoś znalazł wszystko w jednym miejscu. I się nie martwił. I co ważniejsze - nie pruł niepotrzebnie. No to zamieściłam. :))))