Wpis

niedziela, 07 lipca 2013

Pięć panienek ze Strasbourga, czyli Szkoła Szydełkowania na wakacjach

Wczorajsza sobota, była pierwszym dniem ciszy od utworzenia Szkoły Szydełkowania.
Dzisiaj więc wypada, by notka była podwójna. Na początek pochwalę się czymś, co rośnie, a koniec coraz bliższy, a potem powiem, co robiłam, jak mnie tu nie było.

Wczoraj na blogu miała pojawić się wreszcie tunika z akrylu, bo robię ją, a właściwie dłubię wciąż i bez przerwy, a koniec już prawie widać. Przez różne projekty, które relacjonowałam tutaj, tunika rosła ostatnio w żółwim tempie. Ale dzisiaj jest już po pierwszej przymiarce. Tył wyrównał się z przodem, więc nastąpiło robocze szycie pierwszą nitką, jaka tylko wpadła mi pod rękę. A że był to żółty kordonek, to akurat tym łączeniem nie będę się chwalić.

Pochwalę się tylko, że się w nią mieszczę. Tzn. nie trzeba pruć i poszerzać. Trochę tylko za dużo zrobiłam tego ściegu ścisłego, który ma zasłaniać to, co we mnie najważniejsze. Ale i z tym sobie, mam nadzieję, poradzę, wszywając nieco boki i dopasowując tunikę do mojego podpiersia.

A tak się całość dumnie prezentuje, na razie tylko na podłodze.

Szkoła Szydełkowania

 

A tutaj dowód na to, że są już dwie warstwy, tzn. przód i tył. I obie te warstwy weszły już w finalny etap, czyli są przerabiane "falami dunaju w 3D"

Szkoła Szydełkowania

 

***
Informacja dla niecierpliwych - teraz będzie o tytułowych panienkach ze Strasbourga.

Nigdy nie myślałam, że kiedyś powiem, czy też napiszę takie zdanie: w piątek po obiedzie wyskoczyliśmy na chwilę do Francji. To był nasz pierwszy raz i baliśmy się bardzo, bo nie znamy języka. Ale spodobało się nam tak bardzo, że w sobotę chcieliśmy znowu. Tym razem wybraliśmy Strasbourg, bo jest blisko, jest Ikea i w ogóle naczytaliśmy się, że jest piękny.

Dziś zmęczona i z pęcherzami na stopach jestem pewna, że była to wspaniała wycieczka. Po Rzymie, Strasbourg stał się kolejnym miastem, do którego muszę jeszcze kiedyś wrócić.

A co do tych panienek. To jak już byłam tak blisko Ikei, to musiałam wejść. I wyniosłam z niej prawdziwą zdobycz.
Właśnie pięć panienek. Nie jestem w stanie zrobić zdjęcia całości. Bo ukroiłam sobie cały motyw na 150 cm szeroki i 144 cm długi. A na nim piękne plażowiczki.

Mąż zażyczył sobie nową, mocną, pojemną torbę na zakupy i ma nadzieję, że przynajmniej dwie wyjdą. A ja w duszy płaczę, bo żal będzie ciąć takie cudo.

 

Szkoła Szydełkowania

 

I na koniec obrazek ze Strasbourga.
Jeśli kiedyś będziecie mieli okazję choć na chwilę tam pojechać, to lećcie jak w dym, bo warto. Piękna dzielnica Petite France i katedra Notre Dame to coś, czego nie zapomnicie.

Ja wybrałam się w nowych sandałkach, leczę więc teraz pęcherze na stopach. Ale je wyleczę i zapomnę, ale wspomnienia z miasta zostaną. I zdjęcia też zostaną. Pewnie jeszcze do wielu wspaniałych rzeczy nie dotarliśmy, ale to nie było nasze ostatnio słowo. Strasbourgu, wrócimy na pewno!


Szkoła Szydełkowania

 

 Szkoła Szydełkowania

Szczegóły wpisu

Tagi:
Autor(ka):
perfidnyobibok
Czas publikacji:
niedziela, 07 lipca 2013 17:12

Polecane wpisy